Modelowanie – Perspektywa BeyondNLP

Modelowanie jest podstawą „klasycznego” NLP. Można wręcz powiedzieć, że NLP jest modelowaniem, a gotowe modele, presupozycje NLP, itp. można by zaliczyć raczej do „dziedziny NLP”.

Jednocześnie, dość paradoksalnie, większość osób zajmujących się NLP nie ma pojęcia czym to modelowanie jest. Tzn. wiadomo ogólnie, że chodzi o nauczenie się jak ktoś skutecznie robi to co robi i bycie w stanie nauczyć tego innych. No dobrze, ale pytanie brzmi jak konkretnie? Załóżmy, że mamy sobie Janka, mistrza sushi – jak stworzyć model robienia sushi jak Janek?

Tutaj, o dziwo, źródła i szkolenia praktycznie milczą. Może dlatego, ku pewnemu mojemu zdziwieniu, brakuje modeli NLP dla, wydawałoby się tak dostępnych rzeczy jak gotowanie czy prace wokół domu. A przecież, powiedzmy sobie szczerze, gdyby ktoś stworzył model, pozwalający np. chłopakowi który po raz pierwszy zaczyna dla siebie gotować, w ciągu 2-3 miesięcy gotować na poziomie kucharza z kilkuletnim doświadczeniem, to taki produkt sprzedawałby się zdecydowanie lepiej niż model skutecznego prowadzenia terapii!

No, ale wróćmy do Janka i jego kolegi, NLPowca Zegrzysława. Jakie możliwości ma Zegrzysław, w oparciu o ogólnie dostępne źródła z działki NLP?

a) Może zmodelować Janka przez identyfikację w głębokim transie. Tzn. ogląda Janka w działaniu, następnie wprowadza się w trans hipnotyczny i uczy swoją podświadomość być takim jak Janek. Nawet zakładając, że takie wyobrażenie miałoby 100% skuteczność (a w rzeczywistości zdecydowanie nie będzie takiej miało, realnie można oczekiwać ok. 2-3%), to wciąż wie jedynie jak Janek się zachowuje, nie wie czemu to robi. Nie wie czemu tnie cebulę tak, a paprykę inaczej, nie wie kiedy popełniał błędy – bo przecież Janek nie jest ideałem! – i replikuje również te błędy.

b) Może zmodelować Janka rozpisując go przez „poziomy neurologiczne” Diltsa. W efekcie skończy z mało przydatną i ogólną listą i brakiem konkretnych umiejętności.

c) Może próbować iść zgodnie z tymi nielicznymi instrukcjami n.t. klasycznego modelowania, które dostępne są w materiałach, np. w „Biblii NLP”… Ale instrukcje te są tak ogólne (jeśli się mylę, będę bardzo wdzięczny za konkretne źródło), że w gruncie rzeczy nie dają niczego.

Innymi słowy, Zegrzysław ma problem.

Problem mają też liczni młodzi NLPowcy, którzy zaczynają pełni dobrych chęci n.t. tworzenia modelów np. mistrzów sztuki walki czy gry na instrumencie… I na tym kończą, ponieważ nie mają pojęcia jak zabrać się do tej sprawy.

No dobrze, skrytykowałem modelowanie klasycznym NLP, ale co oferuje w zamian?


Modelowanie w Beyond NLP: NLR

W modelowaniu wg Beyond NLP:NLR trzeba podkreślić to, że wymaga ono czasu. To nie jest zabawa na jedno popołudnie, ani nawet na tydzień, chyba, że mówimy o bardzo prostych umiejętnościach. Jeśli chcemy przygotować faktycznie wartościowy model, musimy na to poświęcić czas i energię.

Modelujemy jedynie w oparciu o konkretne, żywe osoby. W przypadku niektórych, bardziej fizjologicznych obiektów modelowania (np. sposób ruchu) możliwe jest również posłużenie się np. nagraniami wideo jako materiałem wspomagającym. Jednocześnie opierając się na samych nagraniach nigdy nie będziemy mieli pewności, czy udało nam się wychwycić pełny zakres działania danej osoby. Modelowanie osób od dawna martwych lub fikcyjnych, jak proponował to np. Robert Dilts, jest w tym podejściu po prostu zabawą w fantazjowanie.

Modelowanie w BeyondNLP opiera się badaniach Ericssona n.t. ekspertów. Ericsson wykazał, że eksperci muszą odbyć odpowiedni trening, tzw. celowe ćwiczenie (deliberate excersise) w odpowiednim natężeniu, żeby osiągnąć swój poziom umiejętności. Takim natężeniem w wypadku ekspertów na poziomie światowym w większości dziedzin jest ok. 10.000 godzin. W BeyondNLP nie odrzucamy tej liczby, ale wzbogacamy ją o jedną zmienną.

Typowy ekspert zużywa tych 10.000 godzin m.in. na pracę metodą prób i błędów i sprawdzanie co dokładnie działa, a co nie. Model stworzony dzięki Beyond NLP stanowi swego rodzaju „przyjście na gotowe” i możliwość rozpoczęcia nauki od razu tych procedur, które się sprawdziły. Nie oznacza to, że wystarczy, że ktoś zapozna się z modelem i już będzie miał te umiejętności, jakie ma ekspert po 10.000 godzin prób. Oznacza to natomiast, że jeśli ekspert doszedł do swojego poziomu po 10.000 godzin, z czego 6.000 zeszło mu na ćwiczenie na zasadzie prób i błędów, to osoba zaczynająca od modelu będzie o tych 6.000 godzin nauki do przodu. Oczywiście, w miarę popularyzacji modelu, staje się on włączony do tych 10.000 godzin celowego ćwiczenia i pojawia się potrzeba stworzenia nowego i bardziej zaktualizowanego modelu w danej dziedzinie.

Tego typu procesy zachodzą naturalnie w toku rozwoju cywilizacji. Dziś jesteśmy w stanie uczyć dzieci dużo skuteczniej niż 100 lat temu i program, jaki mają do nauki jest dużo bardziej zaawansowany – także w naukach, w których nie nastąpił tak przełomowy postęp jak w fizyce czy biologii. Modelowanie ma jedynie stanowić sposób na przyśpieszenie tego procesu i na przeniesienie go na obszary, których wciąż jeszcze nie miał on okazji dosięgnąć.

No dobrze, ale jak to wygląda w praktyce? Kolega Zegrzysław się niecierpliwi, chciałby wreszcie zacząć modelować, jak może się za to zabrać?

 

Zakres modelu

Zacznijmy od tego, co można modelować: modelować można umiejętności oraz, do pewnego stopnia, postawy i przekonania. Nie można zmodelować osoby. To istotna kwestia, którą rozmywa fakt, że w klasycznym NLP mamy coś zwanego Modelem Miltona – sugeruje to, że jest to model całego Miltona Ericksona (nie mylić z Ericssonem wspomnianym powyżej). Tymczasem w praktyce jest to jedynie model niewielkiego wycinka stylu komunikacji, jaki stosował na sesjach.

Dlaczego nie da się zmodelować osoby? Ponieważ, chociaż „Model Richarda Bransona” brzmiałby zdecydowanie lepiej marketingowo niż „Model Przedsiębiorcy”, nie jesteś w stanie zreplikować czyjegoś życia. Możesz stworzyć model pewnego zachowania danej osoby, model inwestowania Richarda Bransona – ale nigdy nie stworzysz modelu samego Bransona.

 

Powtarzalność

Kolejnym czynnikiem, na który trzeba zwrócić uwagę przy tworzeniu modelu jest powtarzalność umiejętności. Chodzi o to, że na świecie istnieje wiele czynników losowych i sam fakt osiągnięcia przez kogoś sukcesu nie znaczy jeszcze, że osoba umie ten sukces osiągać. Mogła mieć po prostu szczęście, trafiła na zbieg fortunnych wypadków, który jej pomógł osiągnąć to co osiągnęła. Oczywiście, ze szczęścia trzeba też umieć korzystać (i jest na to model), ale nie możemy zakładać, że osoby którym przekażemy nasz model również doświadczą takiego samego szczęścia.

Dla przykładu, model pisania J. Rowling, twórczyni Harry’ego Pottera, nie ma na tym etapie większego sensu. Nie jesteśmy bowiem w stanie przewidzieć, na ile Harry Potter był po prostu szczęśliwym trafem. Co więcej, tej sytuacji nie zmieniłoby nawet to, gdyby Rowling napisała kilka innych bestsellerowych książek, ponieważ na tym etapie jej kariery, ludzie kupią jej książki dla samego nazwiska. Tym, co mogłoby zweryfikować, czy chodzi o faktyczną, powtarzalną umiejętność, czy o przypadek, byłaby sytuacja, w której Rowling napisałaby kilka innych książek pod przybranymi nazwiskami i większość z tych książek osiągnęła status bestsellera. To sugerowałoby, że chodzi konkretnie o to co i jak pisze, a nie o przypadek, który pomógł w wypromowaniu danej książki.

 

Trafność czasowa i przestrzenna

Powtarzalność to jednak nie wszystko. Współczesny świat zmienia się dynamicznie i to co działało w nim kiedyś nie musi działać dzisiaj. Model zarabiania na start-upach, który sprawdziłby się błyskotliwie w epoce bańki internetowej w USA dziś jest skazany na porażkę. Z tego okresu można oczywiście wyciągnąć pewne lekcje, ale przeniesienie takiego modelu wprost i bez żadnych zmian byłoby skazane na porażkę. Dlatego znajdując źródło modelu warto pamiętać o tym, czy jest ono aktualne. Ta sama kwestia odnosi się do kwestii lokalizacji, kultury lokalnej, itp. Model sprzedaży świetnie działający w USA może zupełnie nie zadziałać w Polsce, o czym boleśnie przekonał się np. Ebay.

 

Kategorie modelu

Gdy zajęliśmy się powyższymi kwestiami, możemy przyjrzeć się temu, czego konkretnie ma dotyczyć nasz model. Podstawową kategorią jest skala modelu i jego zakres czasowy. Czym innym będzie model lepszego krojenia chleba*, czym innym model budowania dobrego kontaktu z rozmówcą, a czym innym model stania się milionerem. Podstawowym czynnikiem jest tu czas- krojenie chleba zajmuje jednak zdecydowanie mniej czasu niż stawanie się milionerem. Dlatego modele krótko zaliczamy do czterech głównych kategorii:

– błyskawiczne – coś, co da się opanować dosłownie od razu

– krótkoterminowe – model, którego podstawowe opanowanie wymaga kilku dni

– średnioterminowe – model, którego podstawowe opanowanie wymaga tygodni lub miesięcy

– długoterminowe – model, którego wprowadzenie w życie wymaga lat

Czasami będziemy z góry wiedzieli, do której kategorii zalicza się nasz model. Niekiedy dowiemy się tego w trakcie jego przygotowywania, lub będziemy musieli w tym czasie zmienić swoje oczekiwania. Np. może się okazać, że pozornie skomplikowany proces sprowadza się do kilku prostych ruchów lub na odwrót – pozornie prosty proces wymaga długiego okresu wprowadzania w życie.

 

Rodzaje metod modelowania

W Beyond NLP w zasadzie odrzucamy NLPowskie metody modelowania. DTI jest przyjemnym doświadczeniem i metodą na doznanie ciekawych stanów, nie jest jednak skutecznym narzędziem modelowania. Modelowanie wg Diltsa to tak naprawdę modelowanie osoby, a bezsens takiego podejścia wyjaśniłem powyżej.

Jakie więc metody modelowania proponujemy? W tym artykule omówię pobieżnie kilka z nich, dokładne sposoby ich stosowania są już czymś, co pojawi się w materiałach i na szkoleniach Beyond NLP.

Modelowanie naukowe (przy użyciu metod psychologicznych i socjologicznych): zbieramy dużą próbę interesujących nas osób i analizujemy ich nawyki, postawy i zachowania w interesującym nas kontekście. Trzeba być gotowym na kilkukrotne prowadzenie badań, z rozszerzaniem zakresu analizowanych informacji, ilekroć trafimy na obszar, który może mieć dla nas dodatkowe znaczenie. Ta metoda najlepiej sprawdza się dla modeli długoterminowych, gdy chcemy naprawdę sprawdzić co wyróżnia np. milionerów albo ekspertów. Wada tego podejścia: jest najbardziej czasochłonne i kosztowne ze wszystkich.

Modelowanie esencji – po wstępnym zapoznaniu się z czynnością, którą chcemy zmodelować, rozkładamy ją na zbiór mniejszych zachowań i wybieramy te z nich, które w największym stopniu wpływają na wynik. Następnie szukamy metod maksymalnego ich uproszczenia przy zachowaniu zakładanych rezultatów i trenujemy uproszczoną wersję. Wada tego podejścia: istnieje ryzyko przeoczenia czynnika który jest istotny, a którego na pierwszy rzut oka nie dostrzegamy.

Modelowanie fragmentów – rozbijamy duże zachowanie na szereg mniejszych zachowań i tworzymy oddzielne modele każdego z tych mniejszych zachowań, po czym trenujemy je w ten sposób. Przykład: nauka terapii prowokatywnej w oparciu o karty z ikonami, jaką stosuje Nick Kemp.

Modelowanie redukujące – zaczynamy od idealnego kopiowania, wręcz małpowania, zachowania danego eksperta, następnie krok po kroku usuwamy kolejne elementy zachowania i sprawdzamy, czy wciąż uzyskujemy zakładane efekty. Wada podejścia: czasochłonne, istnieje ryzyko zaadaptowania zbędnych elementów do modelu.

Modelowanie struktury – wiemy z badań Ericssona, że eksperci mają inną strukturę kodowania informacji i myślenia o swojej dziedzinie ekspertyzy niż laicy. Modelowanie struktury opiera się na wydobyciu od eksperta tego, jak kategoryzuje on informacje w swojej dziedzinie oraz jak nimi operuje.

Tych pięć podstawowych metod może być łączonych ze sobą dla uzyskania pełniejszego obrazu sytuacji. Oczywiście zwiększa to czas i energię niezbędne do uzyskania zakładanych rezultatów, ale o tym, że modelowanie wymaga czasu i energii pisałem już na samym początku tego artykułu.

Dodatkowo, jedną z rzeczy do których chciałbym bardzo zachęcać osoby, które poznają Beyond NLP, jak również zresztą wszystkich NLPowców, którzy czują się na siłach by tworzyć modele, jest właśnie wzięcie się za modele takich dotychczas ignorowanych obszarów. Wiem, że taki model „jak być kelnerem, który dostaje największe napiwki” może nie być tak prestiżowy jak model usuwania fobii. Z drugiej jednak strony oferuje możliwość dotarcia do dużo większej grupy docelowej, która, poznawszy Cię z tej strony (i mając więcej pieniędzy dzięki wykorzystaniu Twojego modelu) może też skorzystać z Twoich doświadczeń w pracy z fobiami czy w innym bardziej prestiżowym obszarze Twoich kompetencji.

* „NLP czyli sztuka lepszego krojenia chleba.” Przykład ten był kiedyś użyty ironicznie przez jednego z polskich krytyków NLP, ale akurat jako ktoś, kto sporo gotuje, chętnie bym poznał model lepszego krojenia chleba, który pozwoliłby mi np. zawsze kroić chleb tak, by ten się nie rozpadał ani nie kruszył. Teraz potrafi być to strasznie wkurzające gdy np. kroję bochenek razowca na grzanki. Czy zapłaciłbym za taką umiejętność? Może nie 100 zł, ale 10 zł, gdybym miał pewność co do skuteczności, jasne. A takich jak ja byłoby dużo więcej.


Powrót do listy artykułów